zaufanie

Moje brudne, szczęśliwe dziecko

Jeszcze w ciąży będąc dałam się nabrać na bajkę opowiadaną przez wielokrotnie dzieciatych, o tym, że mając jedno dziecko to hajlajf, życie to kraina mlekiem i miodem płynąca, normalnie cud miód i orzeszki kurde. Jednakże ponieważ zostałam obdarzona egzemplarzem niezwykle wymagającym i to na dodatek z trudnymi początkami, szybko do mnie dotarło w jak gęste maliny zostałam wpuszczona, zwłaszcza z tym hajlajfem i czasem na wszystko, gdy mi go brak na cokolwiek.

slide

#siedem

Demonku, chciałabym żebyś już teraz wiedział, że nie dostaniesz od nas szczęścia na tacy, ale za to POMOŻEMY Ci zbudować z klocków, miłości i marzeń wieżę, po której, jeśli tylko zechcesz, będziesz mógł wspiąć się na sam szczyt swoich możliwości. 7 miesięcy za nami, 100 lat przed Tobą ❤

slide

#sześć

To będzie opowieść o półrocznym bobasie, który całkiem przypadkiem i zupełnie niechcący przespał całą noc ❤

slide

#cztery

Po czterech miesiącach macierzyństwa mogę orzec, że definitywnie nauczyłam się jednej rzeczy: mycia garów na bieżąco.  

noc

Z telefonicznego notatnika

Przyszedł na świat znienacka, zupełnie nieprzygotowany i widać, że mocno zaskoczony, 9 dni przed terminem, który sobie wybrał gdy postanowił zamieszkać w moim brzuchu.

slide

#trzy

Teoretycznie najgorsze, czyli czwarty trymestr za nami, Demon kończy 3 miesiące. 3 miesiące walki o to by kolejny dzień był lepszy niż wszystkie poprzednie. 3 miesiące naładowane bólem, łzami i niejednokrotnym zwątpieniem. 3 miesiące przeładowane miłością i niesamowitymi pokładami siły i cierpliwości. Wydarzyło się tyle, że chyba nigdy nie ogarnę aby to opisać, ale przecież od dzisiaj będzie lepiej, prawda?

USG

To już jest koniec, (…) możemy iść…

I tym oto sposobem dobrnęliśmy z Panem Obywatelem do końca brzusznej przygody,  jutro będzie patroszenie, pot, krew i nowy podatnik na tym łez padole. 

ogólne

Do Ciebie Synku…

Synku mój, ja wiem, że czasem narzekam na Twoje wydziwiania w moich wnętrznościach i grania marsza na flakach, ale ja Cię błagam, nie wyłączaj się więcej. Kop, wal, wypinaj się i rośnij zdrowo, choćbym miała zaraz wybuchnąć.

karuzela

karuzela moich myśli

Mam od jakiegoś czasu w głowie karuzelę, a właściwie to chyba jest to całe wesołe miasteczko z gabinetem luster i strachu na czele. Jeszcze niedawno (bo to przecież prawie wczoraj było) miałam tyle czasu na adaptację do nowej roli i aż do teraz wydawało się, że poszło całkiem nieźle.

dmuchawiec

O różnych innych strachach

Jak już dotarło do mnie, że 2 kreski na teście oznaczają w nieodległym czasie szpital i poród to pomyślałam sobie – wyprawka. I myśląc wyprawka miałam na myśli śliczne ciuszki, słodkie skarpetki i przecudne kocyki. Później coś się w głowie przejaśniło, że coś niby też dla mnie? Jakieś środki higieniczne? Ktoś? Coś? EEe tam, grunt, żeby nie zapomnieć szczoteczki do zębów, aby małemu obywatelowi matka kojarzyła się ze świeżością poranka, a nie Smokiem Wawelskim zajeżdżającym szpitalnym salcesonem.